Ogólnie

Pizza również drożeje, najpopularniejsza podrożała przez 3 lata o 50 proc.

Z roku na rok ceny w Polsce rosną. Jak bardzo? Świetnie obrazuje to najpopularniejsza wśród Polaków pizza – capricciosa.

Indeks Big Maca przygotowywany co roku przez “The Economist” daje pojęcie o wartości poszczególnych walut na świecie. Teoretycznie kanapka wszędzie powinna być warta mniej więcej tyle samo. W rzeczywistości jest jednak inaczej.

Popularne przekąski można wykorzystać do pokazania także innych danych. Na przykładzie pizzy widać, jak bardzo w ostatnich latach wzrosły ceny w Polsce.

Pizza jest jednym z najbardziej uniwersalnych dań, które zamówić można na całym świecie. Swój globalny sukces okrągły placek zawdzięcza prostocie. Kucharz musi mieć tylko piec, ciasto, sos pomidorowy, ser i kilka dodatków. Według danych serwisu pizzaportal.pl aż 52 proc. wszystkich dań zamawianych w Polsce z dostawą do domu czy biura, to pizza właśnie.

Niezmiennie od lat Polacy najchętniej wybierają capricciosę, czyli tę z szynką, pieczarkami i ewentualnie karczochami. Jako, że gusta mamy tutaj stałe, pizzaportal.pl co roku przygotowuje zestawienia cen przysmaku w całym kraju.


money.pl

Badanie to nazwano “Caprociosa Index”, a jego analiza potwierdza to, co codziennie widzimy gołym okiem. Ceny oszalały. Okazuje się, że w 2015 r. średnio płaciliśmy za tę pizzę – 18,01 zł. Jednak już w 2016 – 25,81 zł, a w zeszłym roku – 27,08 zł. Danych za 2018 r. jeszcze nie ma, bo serwis zbiera informacje o przeciętnych cenach dopiero pod koniec roku, a najnowszy indeks publikowany jest w kolejnym roku.

Można jednak przypuszczać, że ten marsz cen się nie zatrzymał, bo przecież ceny półproduktów do skomponowania włoskiego placka ciągle rosną. Choć jak baczniej się przyjrzeć drożyźnie, okazuje się, że nie tylko o półprodukty chodzi.

Coraz drożej

W ocenie ekspertki na tę cenową galopadę na tak krótkim dystansie wpłynęły dwa podstawowe czynniki. Po pierwsze koszty surowców do wytworzenie tego dania.

Jest to już na tyle wyraźne, że rodzina z dwójką dzieci wydaje na te same podstawowe produkty spożywcze miesięcznie o 100 zł więcej niż siedem lat temu. Ceny w tym zakresie wzrosły dwukrotnie mocniej niż średnia inflacja. Największa wartościowa różnica jest na mięsie, ale procentowo nie do prześcignięcia są podwyżki na jajach i maśle.

Tyle, że udział jaj i mięsa w finalnym produkcie jakim jest pizza nie jest znów tak znaczący. Skąd więc ten wzrost cen włoskiego przysmaku?

Dobrze wyceniony styl życia?

– To efekt trendu dotyczącego żywności w ogóle. W 2014 i 2015 r. mieliśmy do czynienia z deflacją cen w tym sektorze. Natomiast od 2016 r. zaczęły się wzrosty, które szczególnie mocno dały nam się we znaki właśnie w 2017 r. Co więcej, bardzo mocno podrożały warzywa i mięso, które często trafiają na pizzę – przekonuje Świetlik.

Do tego – jak podkreśla – należy dodać wzrost kosztów produkcji, transportu i obsługi.

– W górę poszły ceny elektryczności, paliw i – co bardzo istotne – koszty pracy. W cenie za pizzę to wszystko trzeba umieścić. Nie bez znaczenia jest też problem ze znalezieniem pracowników. W gastronomii jest to szczególnie dotkliwe, również jeżeli chodzi o dostawców pizzy. Ich rosnące stawki też w tej cenie są skalkulowane – mówi Świetlik.

Według profesor z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wpływ na rosnące ceny pizzy ma też wzrost krajowego popytu i zmieniający się styl życia. Gdyby nie to, że coraz częściej chcemy wychodzić z domów, żeby coś przekąsić, wzrost ten mógłby nie być tak znaczący.

– Nie jestem zaskoczona tym wzrostem. Restauratorzy dobrze wiedzą, o ile mogą te ceny podnieść. Sami zawieszają tę poprzeczkę najwyżej jak się da. Oprócz rosnących pensji, również i popyt na jedzenie poza domem idzie ciągle w górę. Zatem dopóki konsumenci nie ograniczą wydatków na ten cel, albo nie będą chcieli pizzy kupować za proponowane ceny, wzrost ten nie wyhamuje – mówi money.pl prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie.

I dodaje: – To ta druga strona medalu. Żyje się nam lepiej, więcej zarabiamy. Z przyjaciółmi wolimy się spotykać poza domem. Grubsze portfele powodują też, że chętniej zamawiamy coś do domu. Wpływa też na to rosnąca liczba singli, czyli jednoosobowych gospodarstw domowych, w których mówiąc kolokwialnie, nie opłaca się gotować.

Ciasto za 1 zł

To dlatego właśnie w dużych miastach, niemalże na każdym rogu, jest jakaś knajpka, pizzeria, czy okienko z gyrosem. Jak wyjaśnia nasza rozmówczyni, do zrozumienia tego jak zmieniają się ceny, nie wystarczy tylko dodanie jednostkowych kosztów surowców.

– Tego nie liczy się w taki prosty sposób. Na obecne ceny pizzy wpływ ma cały rynek, to on je kształtuje, a restauratorzy i sieciówki wykorzystują ten trend i sprzedają tak drogo, jak mogą. To zupełnie naturalne – wyjaśnia prof. Krystyna Świetlik.

Jak ocenił Łukasz Hrabia z krakowskiej restauracji En Plato pizza & pasta, za mąkę na jedną porcję ciasta zapłacimy ok. 90 groszy. Drożdże i dodatki podbiją tę sumę do 1 zł.

Za kolejny składnik też nie zapłacimy zbyt wiele. Ceny przyzwoitych włoskich pomidorów np. z Apulii wynoszą ok. 11 zł za puszkę, pomidorów San Marzano ok. 26 zł za puszkę. Nawet w tym droższym przypadku koszt na jedną pizzę wyniesie około 43 groszy. Mozzarella (55 zł/kg) na jednym placku to ok. 3,85 zł. Za parmezan, oliwę, świeżą bazylię dorzucić należy kolejne ok. 1,5 zł. W sumie więc włoski klasyk – po stronie surowcowej – to zaledwie ok. 7,38 zł.

To jednak dopiero początek, bo do tego doliczyć trzeba jeszcze wynagrodzenie dla pracowników (profesjonalny pizzaiolo zarabia ok. 20 zł/h), koszty wynajmu lokalu (15-17 tys. zł netto za 130 m2 w centrum miasta) i oczywiście inne związane prowadzeniem dzielności gospodarczej, których nie będziemy tu wyliczać.

Pizza za 90 tys. zł

– Rynek bardzo dynamicznie reaguje na to, co i jak kupujemy. Przed weekendem w swoim sklepie kupiłam butelkę wody za 1,09 zł, w poniedziałek była już po 1,39 zł. Wszystko przez upał i zwiększoną sprzedaż. Zatem jeżeli częściej jemy poza domem, a najczęściej pizzę, to te ceny muszą rosnąć dużo bardziej niż ceny surowca. Do tego dokłada się trudna sytuacja na rynku pracy i gotowe – konkluduje prof. Świetlik.

Wszystko wskazuje na to, że pizza nadal drożeć będzie. W zeszłym roku po za domem przejedliśmy 36 mld zł, a suma ta będzie tylko wyższa. Okazało się, że na nowych przepisach o ograniczeniu handlu niespodziewanie może skorzystać również rynek zamówień jedzenia online. W niedziele coraz chętniej jemy na wynos, a jako się rzekło – najczęściej zamawiamy pizzę.

Z przymrużeniem oka można jednak pocieszać się, że i tak jest dużo taniej niż w 1994 r. wtedy w Pizza Hut za capricciosę trzeba było zapłacić 90 tys. zł. Było to jednak tuż przed denominacją złotego w 1995 roku.

Ówczesna reforma walutowa zastąpiła „starego złotego” (PLZ), „nowym złotym” (PLN). Przypomnijmy, jeden nowy złoty odpowiada 10 tys. starych złotych. Zatem tamta capricciosa ze starej ulotki, kosztowała tak naprawdę… 9 zł.

Źródło: www.money.pl